Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
czwartek, 19 września 2013
Mozzarella i pomidor

Witajcie!

Nadchodzi jesień. Wcale mi nie przeszkadza, że jest coraz zimniej. Podobają mi się kolory, które widzę za oknem. Nawet deszcz to nic takiego. Tak już jest – po narodzinach, wiośnie i pełni życia, lata – musi przyjść jesień. Ogólnie nie jest źle. Nawet kombinuję w kuchni więcej niż zwykle – znajduję czas :) Zrobiłam powidła, kompoty i placki ze śliwkami. Duuużo soku z winogron. Kupiłam sobie też figi (te do jedzenia, a nie do noszenia), leżą właśnie obok na stole i uśmiechają się zachęcająco. Mam ochotę na nieskomplikowane dania :)

I dziś właśnie taka prosta historia. Świetne smakowe połączenie i jakże patriotycznie (czerwono-biało). No dobrze - jest też zielony. To nie jest tak naprawdę polskie danie, ale myślę, że nie muszę nikomu tłumaczyć kraju pochodzenia. A jeśli nie wiecie – nic nie szkodzi! Połączenie pomidora z mozzarellą i bazylią jest genialne, i broni się samo! Niektórzy powiedzieliby, że zbyt prosty przepis – by o nim pisać na blogu. Ja jednak wychodzę z założenia, ze to dobre miejsce, by pisać o moich ulubionych smakach. Więc nie mogłoby tutaj zabraknąć tej smakowitej propozycji - przepysznej włoskiej sałatki Caprese :)

 

Składniki (dla jednej osoby):

1 mozzarella (ok. 150 g)

1 średniej wielkości pomidor

1 łyżka oliwy z oliwek

½ pęczka bazylii

pieprz, sól

 

Przekładam plasterki pomidora z plasterkami mozzarelli. Delikatnie pieprzę i solę (bardzo nieznacznie, można powiedzieć, że symbolicznie). Zostawiam sobie do przybrania kilka listków bazylii – resztę siekam i łączę z oliwą. Polewam nią wcześniej przygotowanego pomidora z mozzarellą. Dekoruję listkami.

Tak przygotowane danie może chwilę poleżeć, by smaki się mieszały. A jak już wszystko zjecie, to oliwę z bazylią, która to została na talerzyku, można zjeść z chlebem.

Polecam nie tylko na śniadanie. Na lekką przekąskę, imprezy, poczęstunek, kolację... Pysznie!



niedziela, 25 sierpnia 2013
Pizza

Wracam do pisania i serwuje o poranku pizze – propozycję na dzisiejszy obiad :) To takie danie, co można modyfikować wedle własnych upodobań. W dodatku wcale nie tak pracochłonne. Ciasto robi się szybko, sos opłaca się także zrobić, bo nadaje odpowiedni smak. Jedną porcją spokojnie naje się dwójka głodnych osób. Pizza to także dobry sposób, by przemycić dzieciom warzywa. Polecam.

 

Ciasto:

2 dag. drożdży

1 łyżka cukru

1 żółtko

¾ szklanki wody

1 łyżka oleju

1 łyżeczka soli

2 szklanki mąki

 

Prosty sos pomidorowy:

1 łyżka oleju

1 duży ząbek czosnku

1 puszka pomidorów w puszce

bazylia

szczypta oregano

sól, pieprz

 

Zaczynamy od przygotowania sosu i wyjęcia wszystkich składników na pizze (by miały pokojową temperaturę).

Sos:

Na patelnię wlewamy olej i zmiażdżony czosnek. Lekko podsmażamy (kilka sekund) i wlewamy pomidory. Dodajemy bazylię, oregano, sól i pieprz. Chwilę podsmażamy, aż pomidory się rozgotują. Przekładamy do miseczki, by sos miał czas ostygnąć.

Ciasto:

Drożdże rozcieram z cukrem (Po chwili powinna się zrobić płynna konsystencja). Następnie dodajemy resztę składników i wyrabiamy ciasto, by było elastyczne, nie kleiło się do rąk (można dodać więcej mąki, jeśli jest inaczej). Odstawiamy je w misce przykrytej ściereczką w ciepłym miejscu na 15 minut do wyrośnięcia.

Na blachę do pieczenia wkładamy papier (ten do pieczenia :) ). Możemy go lekko posmarować olejem. Następnie układamy ciasto rozwałkowane do wymiarów blachy (no chyba, że chcecie mu nadać inny ciekawy, oryginalny lub zaskakujący kształt).

 

Ciasto smarujemy sosem. Układamy ser i następnie inne ulubione składniki. Wszystko możemy posypać oregano i odrobiną soli.

Pieczemy w 180 stopniach, aż do przyrumienienia się brzegów.

Do pizzy pasuje także sos czosnkowy. Smacznego :)



poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Na Dzień Czosnku – krewetki!

Dziś Dzień Czosnku! Czosnek to zdrowie i sama przyjemność. Nie wyobrażam sobie nie mieć czosnku w kuchni. U mnie jest obowiązkowo cały rok. Bardzo często go używam.

Dziś specjalna potrawa z serii dań, które chcę zrobić, a których się boję. To taka czarna magia. Nikt mnie ich w domu nie uczył, przepisów od groma w Internecie, ale… który wybrać? Który trafi w nasz gust?

A więc przyszedł czas na krewetki. Nigdy ich nie robiłam, ale w końcu kiedyś trzeba było. Postawiłam na wypróbowany przepis Romki R. – znawczyni tematu. Nie ma co kombinować samemu, jak się ma takie podpowiedzi, jakie ja miałam. Dużo więc wzięłam sobie do serca ze wskazówek, jakie otrzymałam, i wyszły mi bardzo dobre. Ilość mieliśmy taką "na spróbowanie". W sam raz na kolację, którą zaliczam do udanych :)

 

Składniki:

duże krewetki, obrane z samymi ogonkami (ja miałam taką ilość dla 2 osób na przystawkę)

czosnek (wg uznania - np. 2 duże ząbki)

masło (ok. 90g)

olej

sól, pieprz

pietruszka

 

Jeśli mamy krewetki mrożone, tak jak ja miałam, rozmrażamy. Następnie płuczemy i wrzucamy na rozgrzany olej, na patelnię o dużej powietrzni. Dodajemy zmiażdżony 1 ząbek czosnku i na najmniejszym ogniu chwilę smażymy całość raz po raz mieszając.

Po chwili, gdy krewetki puszczą już wodę, odcedzamy je (wylewamy wodę z patelni). Dodajemy teraz masło i kolejny wyciśnięty 1 ząbek czosnku. Dodajemy szczyptę pieprzu, trochę większą szczyptę pietruszki i sól. Całość mieszamy jeszcze chwilę prużąc na patelni.

Po krewetkach będzie widać, że już się zaczynają za bardzo przypiekać. W tym momencie wyłączamy ogień i zostaje nam tylko zjeść całość ze smakiem. Smacznego :)

 

Ja podałam z chlebem, choć żałowałam, że nie miałam w domu bagietki – lepiej by pasowała.

Przepis bierze udział w akcji „Dzień Czosnku”.

czwartek, 04 marca 2010
Chili con carne

Moja szwagierka, Justyna, już dawno dała mi ten przepis. Tak sobie czekał i leżał, i w końcu wczoraj spróbowaliśmy, jak smakuje ta potrawa. I muszę przyznać – wyśmienite! Szybko się robi, nie trzeba tracić czasu na przygotowywanie składników. Moim zdaniem należy ta potrawa do dań szybkich i bezproblemowych. Polecam, bo naprawdę pycha! Dlaczego ja tak długo czekałam, aby przepis wypróbować? Nie mam pojęcia! Od dziś będzie on częściej na talerzach - obiecuję! :)



Składniki:

0,4 kg mielonej wołowiny (z braku wołowiny w domu, użyłam wieprzowiny)

1 duża cebula pokrojona w piórka

2 ząbki czosnku drobno pokrojonego

duża puszka czerwonej fasoli - odsączonej i wypłukanej z zalewy

mała puszka kukurydzy

ok. 130 g. koncentratu pomidorowego

przyprawy:

1 łyżeczka vegety

chili, kurkuma, pieprz cayenne, sól

olej


Przygotowanie:

Na dużej patelni smażymy mięso mielone na kilku kroplach oleju. Gdy mięso jest rozdrobnione i w miarę usmażone, dodajemy cebulę i czosnek. Gdy cebula już jest miękka, dodajemy koncentrat i odrobinę wody. Wszystko mieszamy i dodajemy fasolę i kukurydzę. Chwilę smażymy na najmniejszym ogniu i nadal delikatnie mieszamy (aby fasola nie była zmiażdżona za bardzo). Dodajemy vegetę i przyprawiamy do smaku. Można podawać z ryżem basmanti (ja podałam ze zwykłym) albo z tortillą. Smacznego :)


Aha! Potrawę wpisuję w akcję „Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk” :)

sobota, 26 września 2009
Leczo, czyli sposób na szybki obiad.

Ponieważ w akcji „Z widelcem po Europie” nastał czas na Węgry – nie mogłam sobie darować, by nie pokazać wam sprawdzonego od wielu lat przepisu na Leczo. Nie przywiozłam go z dalekiej podroży… po prostu od lat u mnie w domu tak się je gotuje. Czasem dodając jakieś składniki (np. cukinię, marchew itd.) podajemy je z ryżem (to sposób na szybki obiad). Dobrze też jest mieć kilka słoiczków w zapasie na zimę :)  Proste, w obecnej porze roku nadal dość tanie, a za to bardzo smaczne.

 

Składniki:

6-7 dużych kolorowych papryk

3 duże cebule

olej

przecier pomidorowy

2-3 duże ząbki czosnku

wędliny

pieprz

sól

ostra papryka

ewentualnie inne przyprawy

 

Cebulę kroimy w piórka, papryki kroimy w paski (wyrzucając oczywiście środek, czyli nasiona itd.). Drobno kroimy czosnek.

W garnku rozgrzewamy olej (ma go być mało, tyle co na dnie) i wkładamy na to cebulę, którą szklimy. Po chwili wrzucamy paprykę i czosnek, i dolewamy trochę wody (około pół szklanki). Na małym ogniu dusimy całość aż zmięknie. Pilnujemy by się nie przypalało, mieszając od niechcenia raz po raz. Jak już papryka zmięknie wkładamy kilka łyżeczek przecieru pomidorowego – co nam zagęści potrawę – oraz pokrojoną w plasterki, lub w mniejsze kawałki, wędlinę (np. kiełbasę śląską, podsuszane kiełbasy – im ostrzejsze w smaku tym lepiej). Dusimy nadal, dodajemy pieprz, sól, ostrą paprykę. Można dołożyć oregano, bazylię i inne.

Koniec. Osobiście uwielbiam z ryżem :) Smacznego.

 
1 , 2