Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
wtorek, 03 lutego 2015
Kruche ciasteczka z marchewką od Ewy Wachowicz

Czemu nie napisałam: „Ciasteczka marchewkowe”? Bo tak naprawdę ta marchewka jest nie za bardzo wyczuwalna. Chyba chodzi o przemycenie marchewki np. dzieciom, dodatkowy akcent. Polecam je jednak, bo są odpowiednio kruche i oryginalne. Przywykłam już do ciasta bez cukru – to już kolejny taki przepis p. Ewy Wachowicz. Słodycz bierze się z nadzienia i cukru pudru. Poza tym jak je upieczecie z dzieckiem tak jak ja, będzie się ono cieszyć z tej odrobiny marchewki i pewnie podjadać ją. W końcu marchewka w ciastku to takie niezwykłe :) Siekanie masła i ugniatanie ciasta to też dla maluchów frajda. Ciasteczka są proste, szybko się je piecze. Dobra opcja dla niespodziewanych gości.

Przepis odrobinę przeze mnie został zmieniony, jednak piekłam z pomocą książki: Ewa Wachowicz „Ewa gotuje. Ulubione”.

 

Składniki:

2 duże marchewki starte na tarce o drobnych oczkach

30 dag mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

250 g masła

gęste, słodkie powidła

cukier puder do posypania

 

Siekamy masło z przesianą mąką i proszkiem do pieczenia. Rozcieramy całość, aż nam się zrobi piękna kruszonka. Dodajemy marchewkę i wyrabiamy wszystko na gładką masę. Ja nawet wrzuciłam ciasto na chwilę do lodówki, ale pani Ewa tego nie sugeruje.

Następnie rozwałkowujemy ciasto dosyć cienko. Ja wykroiłam z niego duże koła i potraktowałam tak, jak pierogi. W środek wkładałam odrobinę powideł. Zaklejałam boki i układałam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Oczywiście też mogą to być wycięte kwadraty, które można złożyć na pół... tu już można popisać się własną inwencją :)

Ciasteczka pieczemy w 180 stopniach około 25 minut na złoty kolor. Jeszcze ciepłe posypujemy obficie cukrem pudrem. Smacznego :)



środa, 19 grudnia 2012
Muffiny lekko piernikowe - cynamonowe

No więc świąteczne gotowanie czas zacząć. Mam upatrzone przepisy, zbieram już składniki i lada chwila zabiorę się do pieczenia. Następny weekend, jak w wielu domach, będzie kluczowy, jeśli chodzi o gotowanie. Powiecie, że późno? Nie chcę mrozić, a powiem wam, że tradycją u mnie w domu było gotowanie do samego końca. W dzień wigilijny, gdy jedni ubierali choinkę, mama z moja babcią, z czasem i ze mną, lepiły pierogi. Tata smażył karpia. Kończyły się gotować dopiero niektóre potrawy. Mam więc we krwi gotowanie i pieczenie na ostatnią chwilę :)

Niedawno popełniłam bardzo dobre muffiny. Muszę przyznać, że w sumie to ten przepis już kilka razy wykorzystałam w różnych konfiguracjach. Jest wspaniały, choć uważam, że dobrze jest do niego coś dodać, gdyż babeczki z oryginalnego przepisu są dość suche. Ja dorzuciłam dość dużą garść rodzynek, przez to ciasta starczyło na 12 sztuk. Obtoczyłam w cukrze tylko górę – to druga różnica, jeśli chodzi o oryginalny przepis, który pochodzi z bardzo dobrego i znanego wielu osobom bloga moje wypieki.

Podaję z moimi konfiguracjami.

 

Składniki:

1 ¾  szklanki mąki pszennej

1 ½  łyżeczki proszku do pieczenia

½  łyżeczki soli

½  łyżeczki gałki muszkatołowej

½  łyżeczki cynamonu

1/3 szklanki oleju

¾  szklanki cukru

1 jajko

¾  szklanki mleka

duża garść rodzynek

 

Do obtoczenia:

2 łyżki roztopionego masła

1/3 szklanki cukru

1 łyżka cynamonu

 

W jednym naczyniu mieszamy suche składniki tj. mąkę proszek do pieczenia, sól, gałkę muszkatołową, cynamon, cukier. W drugim lądują składniki mokre tj. olej, jajko i mleko (ja zawsze najpierw roztrzepuje jajko z mlekiem, a potem dodaję olej – łatwiej trochę wymieszać). Następnie łączymy wszystko w jednej misce, dorzucamy rodzynki (wcześniej przez 20 min. namoczone w wodzie, następnie odcedzone) i niestarannie mieszamy.

Formę do muffinek wyłożyłam papilotkami, ale można posmarować masłem i obtoczyć kaszką manną. Piekłam całość w temp. 180ºC przez 20 - 25 minut, oczywiście sprawdzając patyczkiem, czy już ok.

Rozpuściłam masło i posmarowałam nim wierzch każdej babeczki przy pomocy pędzelka. Następnie posypałam góry muffinek mieszaniną cukru i cynamonu.

Smacznego :)

 



niedziela, 19 sierpnia 2012
Nigella L. i muffinki z borówkami amerykańskimi

Wróciłam z wakacji! Musiałam odpocząć od pewnych spraw, także związanych z blogiem (nawet pewne rzeczy z blogiem związane mogą denerwować – a sądziłam że nie), powyjeżdżałam, odetchnęłam, popróbowałam wielu nowych potraw, zobaczyłam wiele ciekawych miejsc – przydaje się takie coś... teraz jest mi lepiej :)

Jednak wróćmy do tematu dzisiejszego wpisu. Na wstępie powiem – nie lubię za bardzo p. Nigelli Lawson. Nie przemawia do mnie ten makijaż, zaaranżowane podjadanie z lodówki w programie, używanie kostek rosołowych, bo „jest leniwa”... to nie dla mnie. Dreszcz mnie bierze jak widzę, że tnie zioła nożyczkami. Jakoś tak mam. Jednak nie przeszkadza mi wypróbować trochę jej przepisów i podzielić się z wami spostrzeżeniami. Swego czasu trafiła do mnie książka: Nigella Lawson „Jak być domową boginią. Wypieki i przysmaki kojące duszę.” – z której pochodzi prezentowany przeze mnie przepis.

Muffinki te są dobre, choć miejscami wydawały mi się za luźne – być może to moja wina, gdyż owoców nie żałowałam i było ich dużo, może za dużo. Przepis łatwy, szybki, kieruję go szczególnie do fanów masła, które jest tutaj bardzo wyczuwalne. Osobiście jednak zostaję fanką innego przepisu – o tego tu.

 

Składniki:

200 g maki pszennej

½ łyżeczki sody oczyszczonej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

75 g drobnego cukru

szczypta soli

200 ml maślanki (lub 100 ml jogurtu naturalnego i 100 ml półtłustego mleka – i właśnie z tej opcji korzystałam)

75 g masła

1 jajko

200g borówek amerykańskich

 

Na początku najlepiej przygotować sobie blachę do muffinek (robiłam w tej na 12) – wyłożyć papilotkami lub posmarować masłem i obsypać kaszką manną. Następnie topimy masło i odstawiamy, by trochę ostygło. W jednej miseczce mieszamy wszystkie sypkie składniki, w dzbanku miksujemy maślankę (lub jogurt i mleko) z jajkiem i stopionym masłem. Wlewamy płynne składniki do sypkich i mieszamy łyżką – nie za długo, nie musi być bardzo dokładnie. Dodajemy borówki amerykańskie i znowu niedokładnie mieszamy. W książce jest także wskazówka, iż możemy dodać otartą skórkę z pomarańczy, jednak nie dodawałam. Gotowe! Wystarczy teraz nałożyć ciasto do formy i piec w 200 stopniach Celsjusza około 20 minut. Smacznego!



niedziela, 18 marca 2012
Ciasteczka dla dzieci

Zawsze mam wiele zakładek zapamiętanych w dziale „do wypróbowania”. Podkatalog „ciasteczka” zawiera najwięcej przepisów ^^ Może chodzi o to, że pieczenie ciasteczek zawsze sprawia mi radość. Uwielbiam takie wypieki:)

Ostatnio znalazłam ciekawy przepis na stronie Moje wypieki, w sam raz na to, by wypróbować nowe foremki na ciasteczka, a nawet ciacha. Foremki nie są za małe – ciasta starczyło na cztery, jednak rozmiar nie wpłynął znacznie na długość pieczenia :) Przepis lekko zmodyfikowałam, więc różni się on nieznacznie od oryginału. Ciasteczka wyszły przepyszne! W smaku przypominają babkę, są miękkie i nie za suche. Nadziewałam je powidłami śliwkowymi domowej roboty. Polecam! Na pewno upiekę z tego przepisu babeczki i króliczki na nadchodzące święta!

 

Składniki:

130 g masła

pół szklanki drobnego cukru do wypieków

2 jajka

3/4 szklanki mąki pszennej

1 i 1/2  łyżeczki proszku do pieczenia

łyżeczka cukru waniliowego

kilka kropel aromatu arakowego

2 - 3 łyżki mleka

dodatkowo: odrobina kakao (około 1 łyżeczki)

coś do nadziewania

 

Trzymałam się bardzo wytycznych :)

Składniki miały temperaturę pokojową. Do jednej miseczki przesiałam mąkę i proszek do pieczenia. W drugiej misce utarłam mikserem masło, dodałam cukier (zwykły i waniliowy) i ucierałam dalej, na koniec dodałam jajka i aromat arakowy. Wszystko zmiksowałam na puszystą masę.

Następnie połączyłam utartą masę z mąką i proszkiem, dodałam też mleko. Wymieszałam wszystko łyżką.

Ponieważ chciałam, by ciasteczka miały dwa kolory, trochę ciasta odłożyłam do osobnej miseczki i dodałam do niej łyżeczkę kakao – powstała masa czekoladowa.

Dygresja: Myślę jednak, że można zrobić także ciasteczka kawowe dodając suchą kawę sypaną. Dobrą opcją jest też dodanie suchego budyniu (np. truskawkowego) i wyjdzie nam ciasteczko w kolorze czerwonym. Analogicznie jak w tym przepisie. Na pewno wypróbuję jeszcze kiedyś te opcje :)

Dobrze! Ale na razie miałam tylko ciasto zwykłe i z dodatkiem kakao. Foremki natłuściłam masłem i posypałam mąką. Następnie wypełniłam niektóre części foremek ciastem czekoladowym, resztę ciastem jasnym. Całość wstawiłam do pieca o temperaturze 190ºC  i piekłam około 15 minut. Brzegi już ładnie się zarumieniły a patyczek był suchy.

Gdy ostygły, nadziałam każde ciasteczko powidłami śliwkowymi, bo akurat takie miałam (a czekolady było brak). Ponieważ babeczka dostała trochę lukru i posypkę, innym ciasteczkom też się dostało trochę koloru :) Smacznego! 





wtorek, 24 stycznia 2012
Ekspresowe ciasteczka z masą makową

Powiecie że gotowce nie są dobre? Dziś przepis z kilku gotowych produktów. Czasem potrzeba czegoś szybkiego i dobrego, gdy nie mamy za dużo czasu, a chcemy coś upiec. Z pomysłem tych ciasteczek w głowie chodziłam już długo. Chciałam je przygotować na święta zamiast makowca i szkoda, że tego nie zrobiłam! Ciast wtedy było dużo, a te ciasteczka są lekkie, nie za słodkie, pyszne. Zamiast lukru można polać je roztopioną mleczną czekoladą. Smakują równie dobrze, choć nie są już tak delikatne. Polecam szczególnie tym zapracowanym :)

Składniki:
1 opakowanie ciasta francuskiego
ok. 300 g gotowej masy makowej (choć oczywiście można taką masę przygotować samemu ale nie jestem ekspertem, wiec nie podaję przepisu)
jajko

Lukier:
3 łyżki cukru pudru
cytryna

Kupuję ciasto francuskie już w arkuszu. Jeśli jednak wasze wymaga rozwałkowania, wałkujemy na prostokąt. Ciasto rozkładamy poziomo i cieniutko smarujemy pędzelkiem roztrzepanym jajkiem. Następnie na arkuszu ciasta rozkładamy równą warstwę masy makowej, zostawiając wolne miejsce do góry i na dole (pasek szerokości 1 cm). Zwijamy, rolujemy ciasno ciasto z góry na dół (wzdłuż, dłuższą krawędź). Powstaje rolada którą kroimy na plasterki szerokości około 1,5 cm i układamy na blaszce, na papierze do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego na około 180 stopni i pieczemy do zarumienienia się ciasta. Ponieważ mój piekarnik mocno grzeje od spodu w połowie pieczenia ciasteczka łopatką obracam na drugą stronę.

Ciasteczka możemy polukrować. Mieszamy cukier puder z odrobiną ciepłej wody (jak najmniej). Dodajemy kilka kropel cytryny. Polewamy ciasteczka wedle uznania :) możemy posypać je także płatkami migdałowymi, czy małymi rodzynkami. Jednak taki zwykły lukier moim zdaniem jest bardzo dobry.


 
1 , 2 , 3 , 4