Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
czwartek, 29 października 2009
Warzywa z curry w cieście francuskim

Witajcie!

Tak sobie od miesiąca chodziłam z myślą, by sobie pokombinować. Coś upichcić, wymyślić… Rodził mi się w głowie pewien pomysł. Oj niedobre to są myśli. Bo i owszem, może wyjść coś pysznego z tego, ale też nie zawsze kombinowanie wychodziło mi na dobre. Np. kiedyś narobiłam 20 kotletów z kaszy gryczanej z myślą o zamrożeniu na czas późniejszy (przepis z Internetu + kombinacje) i… nie dało się tego zjeść :/ Porażki się zdarzają.

Wszyscy kombinatorzy muszą przyznać jednak – takie chodzenie i wymyślanie, a potem pół dnia w kuchni i fajne dzieło – daje satysfakcję! :) Tutaj nie było pół dnia w kuchni – ale potrawa wyszła całkiem, całkiem. Mi smakuje najbardziej na ciepło, ale na zimno też dobre :)

Na pewno nie pójdzie pomysł w odstawkę i zrobię kiedyś znowu :)

Przekąska dla tych, którym niestraszne curry i inne przyprawy. I niekoniecznie potrzebne mięso :)

Ten przepis to mój ukłon w stronę akcji dotyczącej kuchni wegetariańskiej – czas, kiedy nie jadłam mięsa, były przepełniony odkrywaniem nowych smaków, potraw, składników. Wpłynęło to na moją kuchnię i sposób patrzenia na gotowanie. Teraz jem mięso. Zawsze jednak będę popierać wegetarianizm – pod warunkiem, że nie jest to pięć dni w tygodniu: ziemniaki i surówka, ale odżywianie się z głową.

 

Warzywa z curry w cieście francuskim

Farsz:

2-3 marchewki

1 pietruszka

1 mały seler

mały por

½ puszki pędów bambusa

1 łyżeczka przecieru pomidorowego

sos sojowy

olej

bazylia

kolendra

dużo curry

pieprz

sól

ostra papryka

 

ciasto francuskie

jajko

 

Ja przygotowywałam całość na patelni, ale może być równie dobrze garnek.

Warzywa pokroić w małe słupki, por na pół i w plasterki. Na patelni wkładamy pietruszkę, marchewkę i seler, i dolewamy dużo wody i odrobinę oleju. Gotujemy na małym ogniu. Jak już prawie zmiękną, dokładamy porę i pędy. Gdy już warzywa są miękkie – dodajemy odrobinę sosu sojowego, przecier pomidorowy i przyprawy do smaku.

W tym czasie woda powinna odparować. Dla zagęszczenia można dać odrobinę mąki wymieszanej z wodą, ale nie jest to konieczne.

Następnie rozkładamy ciasto francuskie i kroimy w niewielkie kwadraty. Każdą część smarujemy jajkiem (wcześniej dokładnie wymieszanym widelcem lub trzepaczką) przy pomocy pędzelka. Następnie nakładamy małą porcję farszu, zawijamy i zaklejamy brzegi. Górę nakłuwamy widelcem i smarujemy jajkiem. Tak przygotowane porcje układamy na blaszce przykrytej papierem do pieczenia i pieczemy do zarumienienia w wysokiej temperaturze.

 

Smacznego.

wtorek, 13 października 2009
Malibu malinowe

Witajcie!

Od wczoraj blogi kulinarne, przyrządzając różowe potrawy, desery, ciasta w ramach akcji „Różowy Tydzień”, solidaryzują się z ludźmi chorymi na raka, wspierają je. Jest to też dobry moment, aby przypomnieć wszystkim kobietom, a także ich rodzinom, jak ważne są badania profilaktyczne związane z rakiem piersi. Cały obecny miesiąc poświecony jest tej tematyce, natomiast dzień 17 października jest Międzynarodowym Dniem Walki z Rakiem Piersi.

Chcę nawiązać do akcji być może dość nietypowo. Przyrządziłam drink typowo kobiecy, znany na całym świecie, choć u mnie tym razem pojawił się w wersji blado-różowej, z różowym wzorkiem. Piję za zdrowie wszystkich, za wczesne wykrywanie tej choroby i za coraz większe sukcesy w jej leczeniu.

 

Malibu malinowe

 

40 ml malibu

60 ml mleka

40 ml śmietany

20 ml soku malinowego

 

Wszystkie składniki, razem z dużą ilością lodu, umieścić w shakerze. Bardzo mocno wymieszać. Wlać do kieliszka. Delikatnie na środek dolać trochę soku układając wzór.

Wasze zdrowie!

niedziela, 11 października 2009
Kotleciki z ziemniaków

Witajcie jesiennie! :)

Na wstępie ponarzekam sobie, że ciągle nie mam czasu! Co chwila jakieś zajęcia, ciągle coś. Praca i praca. A jak nie praca, to załatwianie spraw.

Nie przeczę, że czasem sama sobie coś znajduję. Ale bym chciała robić więcej, a czas się nie rozszerza. Więc tak biegam sobie i czekam na święta Bożego Narodzenia. Bo wtedy usiądę, wypiję kompot z suszu i nie będę biegać. (Pomijam przygotowania do świąt – to możemy przemilczeć :) ). Z tej okazji chcę was przeprosić za taką przerwę i że dopiero teraz mam czas usiąść i napisać coś na blogu.

Dziś danie bezmięsne. Bardzo dobre i godne polecenia. Można sobie zjeść całość, a można część zamrozić (jak trzeba szybko później obiad przyrządzać, bo nie miało się czasu wcześniej). Myślę że nawet typowi mięsożercy będą zachwyceni. I najedzeni :)

Składniki:

1 kg ziemniaków

spory pęczek pietruszki

2-3 łyżki mąki

3 jaja

2 średnie cebule

bułka tarta

sól, pieprz

olej do smażenia

Ziemniaki obieramy, gotujemy w lekko osolonej wodzie i, jak trochę przestygną, prasujemy na zgrabne piure. Dodajemy drobno pokrojoną cebulę i pietruszkę, jaja, mąkę, sól i pieprz. Wszystko dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest za rzadka – można dołożyć trochę mąki. Następnie formujemy małe kotleciki i obtaczamy je w bułce tartej. Smażymy na oleju do zarumienienia.

Zaskakująco szybki koniec :) Podajemy z sosem mięsnym lub grzybowym (i choć najlepsze są grzyby leśne, można też użyć pieczarek).  Smacznego :)