Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
wtorek, 28 września 2010
Egg fried rice – ryż smażony na sposób chiński

Szybko i z wielką ochotą chcę przedstawić dziś coś pysznego. Danie to jest proste i ekspresowe w przygotowaniu. Dobre jako dodatek do czegoś azjatyckiego w smaku. Równie dobre jako osobne danie, nawet szybki obiad. Przy okazji możemy pozbyć się niektórych składników z lodówki, gdyż uważam, że z powodzeniem można dołożyć do podstawowego przepisu coś dodatkowego (co nam wyobraźnia podpowie).

Na ten przepis czaiłam się strasznie długo, a pochodzi on ze strony Monikuchy :) W końcu wypróbowałam i mogę polecić z czystym sumieniem. Na pewno nie raz zrobię sobie to danie jako szybki obiad :) Pycha!

Trochę inaczej przyrządziłam, niż w oryginale, podaję więc mój sposób postępowania :)

 

Składniki (podaje dla jednej głodnej osoby):

 

100g ryżu (1 woreczek)

1 średnia marchewka pokrojona w paseczki

1 jajko

½ cebuli drobno pokrojonej w kostkę

½ ząbka czosnku drobno pokrojonego

½ łyżki sosu ostrygowego

½ łyżki sosu sojowego

olej

 

Gotujemy ryż do miękkości, zgodnie z przepisem na opakowaniu (ja lekko go posoliłam, ale nie trzeba).

Na patelni rozgrzewamy minimalną ilość oleju i robimy jajecznicę z jednego jajka :) Następnie zdejmujemy jajko na talerzyk, dolewamy trochę oleju i na najmniejszym ogniu ok. 1 minuty smażymy marchewkę. Dorzucamy cebulę i czosnek, mieszamy i smażymy krótko całość do miękkości. (Najpierw dodałam marchewkę, gdyż lubię, jak jest dość miękka w potrawach). Do tego dodajemy jajko (naszą jajecznicę) i ryż, a następnie wszystko dobrze mieszamy smażąc. Dodajemy sosy i smażymy jeszcze około 2 minut. Gotowe.

Smacznego!

 

sobota, 25 września 2010
Onigiri – kolejne pyszne podejście

Już jakiś czas temu mogliście przeczytać o tym, jak robiłam swoje pierwsze onigiri. Różniło się ono dość mocno od tego, co chcę dzisiaj wam pokazać. Ale nie mogłabym nie opowiedzieć przy okazji historii związanej z jego przygotowaniem.

Jednak na wstępie mała dygresja. Jak to jest, że chcąc przyrządzić takie danie, jesteśmy skazani w Polsce na zastępcze składniki? Możemy kupić „ryż do sushi” w wielu sklepach, jednak by się ładnie kleił najczęściej powinniśmy dodać ocet i inne składniki. Strasznie mnie denerwuje, że szary człowiek, taki jak ja, nie ma dostępu do wielu artykułów spożywczych używanych powszechnie do gotowania na świecie. A jak już ma, jest mały wybór i są strasznie drogie? Ryż jaki używałam do robienia onigiri, o którym dziś piszę, był świetny! Choć strasznie mi smakował i chętnie kupiłabym go więcej, i używała często w domu, tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że go nie kupię, bo po prostu nie mam takiej możliwości. Skandal!

No to pomarudziłam – a teraz do rzeczy :) Uprzedzam że zdjęcia wykonywane było telefonem komórkowym – wiec jakość nie za dobra :)

 

Niedawno odwiedził nas nasz bardzo dobry kolega. Wieczór upłynął nam na oglądaniu filmu i jedzeniu onigiri, które przed seansem przygotowaliśmy. Składniki możecie obejrzeć poniżej. Są dość specyficzne. Zamiast śliwek w occie – śliwki suszone. Tuńczyk w kawałkach. Łosoś delikatnie wędzony. No i oczywiście dwie paczki ryżu.

 

Ryż przygotowaliśmy wg instrukcji. Jest on bardzo użyteczny, by np. przygotować sobie szybkie, smaczne śniadanie przed pracą, przekąskę w kilka minut. Otwiera się go, wkłada do mikrofali na 2 minuty (na 500 W) i gotowe. Wyjmujemy ryż ładnie klejący się o neutralnym smaku (bez soli i innych przypraw). Nie jest też za bardzo wilgotny.

Następnie na kawałek folii nakładamy porcję ryżu. Na środek to, co chcemy by było jako nadzienie. Następnie od spodu zawijamy folię i formujemy trójkąt. Ryż więc dotykamy tylko przez folię. Muszę przyznać, że kolega lepił trójkąty, jakby robił to od kołyski. A to było pierwsze nasze tak przygotowywane onigiri :)

 

Z dwóch opakowań ryżu wyszło nam sześć całkiem sporych porcji. Przy okazji zauważyłam, że jednak moje kubki smakowe przyzwyczajone są do bardziej wyrazistych smaków i onigiri z rybą musiałam zamoczyć w sosie sojowym. Jednak największym odkryciem było dla mnie onigiri z suszoną śliwką – wyśmienite! I właśnie ten ryż, bez przypraw, pasował najlepiej. Coś niesamowitego. Jednak jak takie onigiri zrobić bez zalewy z ryżu dostępnego w Polsce? Może kiedyś odkryję sposób lub miejsce, gdzie mogę taki ryż kupić i w dodatku za przyzwoita cenę.

Oto efekt końcowy:

 

Na koniec pozdrowienia dla: Nara Miyamoto :) To ona wysłała naszemu koledze ryż. W pokrętny sposób okazało się, że mogliśmy my go też spróbować. No i bardzo dziękuję omenowi, czyli naszemu tajemniczemu koledze :)) za wspólne gotowanie/lepienie ^_^ Mam nadzieję, że nie raz to powtórzymy, bo było bardzo fajnie. Może tym razem sushi? :)

poniedziałek, 20 września 2010
Sprawiłam sobie przyjemność przyprawową!

Gotując siłą rzeczy potrzeba wielu przypraw. To jak malowanie smaku. Nie można się ograniczać jedynie do pieprzu i soli. Pochwalę wam się moimi nowymi słoiczkami na przyprawy. Bardzo mnie cieszą. Czekają na zapełnienie (co jeszcze dziś się stanie). Malowane przeze mnie – wg potrzeb.

Kolejność ustawienia tylko trochę się zmieni. No i oczywiście pozostanie kilka przypraw w torebeczkach. Tych mniej używanych, mniej dostępnych, ledwo zdobytych. Które nie będą często wymieniane.

Ah!!! :) Jaka to dla mnie przyjemność! Mała rzecz a cieszy :)

 

PS. Chyba jestem przyprawoholikiem (to nie wszystkie słoiczki jakie mam :) ). Niektórych przypraw nie jestem w stanie jednak kupić w Polsce. Stad zawsze jakaś torebeczka pozostanie i nie będzie się opłacało zrobić do niej słoiczka. Jednak może z czasem ilość słoiczków się powiększy… kto wie? :)

poniedziałek, 13 września 2010
Śniadaniowe placuszki bananowe

Zamiast kolejnego śniadania w wersji kanapkowej, warto czasem zjeść cos ciepłego. Ostatnio bananów ci u nas dostatek, wymyśliłam więc sobie placuszki bananowe. Zazwyczaj do ciasta po prostu dodawałam pokrojone banany i tak smażyłam, dziś wersja dla bardziej leniwych. Ale oczywiście możecie po prostu pokroić banany i dodać do reszty, zamiast je miksować.

Placuszki są bardzo miękkie i bardzo delikatne w smaku. Ponieważ nie ma w nich cukru, jako dodatek polecam coś słodkiego – jak dla mnie najbardziej idealnym wydaje się syrop klonowy.

 

Składniki:

1 jajko

½ szklanki mleka

½ szklanki wody

1 szklanka mąki

szczypta soli

2 dojrzałe banany

 

Wszystkie składniki miksujemy. Na małej patelni rozgrzewamy trochę oleju (jak najmniej) i smażymy małe placuszki. Jak dla mnie, im mniejsze tym lepsze :)

Podajemy gorące polane syropem klonowym.

 

Wskazówki:

Jeśli są zbyt delikatne, tak że trudno wam przewracać je na patelni, dodajcie trochę więcej mąki. Ale nie należy przesadzać z jej ilością. Z podanych składników dużej ilości nie otrzymacie. W sam raz dla głodnej jednej osoby.

Smacznego :)