Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Szybka surówka do obiadu dla zapracowanych

Lubię dania pracochłonne i pełne intrygujących składników. Zamykam się w kuchni na pół dnia i przygotowuje coś, na co czaiłam się długo. Nie zawsze jednak na to jest czas lub warunki. Czasem na obiad coś, co było pracochłonne, potrzebuje dopełnienia już czegoś szybkiego. Tak jest z tą surówką. Szybkie, orzeźwiające, proste i smaczne. Moim zdaniem dobre do mięsa, ryb, a nawet pizzy. No i niedrogie, bez wymyślnych składników (choc oczywiscie można dodać inne składniki i pokombinować).

 

Składniki (na jeden obiad dla dwóch osób):

 

¼ główki białej kapusty - pokrojona w paseczki

½ małej białej cebuli – pokrojonej w piórka

1  papryka (zielona, czerwona lub inna) - pokrojona w paseczki

Sos: olej, cytryna, cukier, sól, pieprz, oregano (obowiązkowo)

 

Kapustę, cebulę i paprykę mieszamy. Dodajemy sos szumnie nazwany winegret. Mieszamy.

Nie podaję ilości poszczególnych składników sosu, gdyż najlepiej do smaku doprawic. Oregano nada specyficzny smak surówce. Całość przykrywamy folią i co najmniej na godzinę przed podaniem wstawiamy do lodówki. Smacznego.

Zdjęcie z wersji bez papryki :> Równie smacznej wersji jak dla mnie.

 

poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Placki ziemniaczane – szybkie danie?

W erze tarcia ziemniaków na tarkach danie to należało do dań pracochłonnych. Zwłaszcza dla gospodyń z czwórką dzieci. Bardzo często było to drugie danie, a wiec trzeba było zrobić też coś na pierwsze. Do tego kompot i deser. Ślinka cieknie, ale kto na to teraz ma czas? Taki zestaw kojarzy mi się z obiadami mojej babci i leniwą niedzielą. Choć placki ziemniaczane na niedzielę się nie nadawały. Musiał być pieczony kurczak z ziemniakami, a wcześniej rosół…jedliśmy ten zestaw co tydzień i nikomu się nie nudził… odleciałam w kulinarnych wspomnieniach. Może dlatego, że to są moje dania dzieciństwa.

Trochę zmodyfikowany przepis na placki ziemniaczane stosuję do dziś i dziś to jedno z najszybszych dań. Mój robot kuchenny trze ziemniaki 2 minuty. Dodatki do placków bywają różne. Ja – jako odmieniec w rodzinie – często jadłam je bez niczego. Ostatnio jednak najbardziej mi smakują tak, jak je je moja rodzina – ze śmietaną i cukrem. W okresie letnim często goszczą u nas na stole i bardzo nam smakują. Polecam więc przepis także wam :)

 

Składniki (na placki dla 2 niegłodnych osób):

 

4-5 ogromnych obranych ziemniaków (albo więcej mniejszych)

1 jajko

1 średnia cebula

mąka pszenna

sól

olej do smażenia

 

Wykonanie:

Ścieram na średnich oczkach ziemniaki (można w robocie kuchennym). Dodaję do miski 1 surowe jajko i startą cebulę (można ją zetrzeć razem z ziemniakami). Mieszam i dodaję kilka łyżek mąki, tak by masa zgęstniała, ale nie była za mączna. Dodaję szczyptę soli.

 

Na patelni rozgrzewam olej. Gdy jest mocno rozgrzany rozsmarowuje łyżką placuszki i smażę z dwóch stron. Podaję od razu po usmażeniu. Można zrobić na początku jeden mały placuszek, by spróbować, czy będą wystarczająco słone.

 

Wskazówka dla lubiących dokładniejsze, ale bardziej pracochłonne przepisy:

Po starciu ziemniaków odciągamy z miski wodę do drugiej miseczki. Dodajemy resztę składników, a na końcu do masy możemy dodać mączkę, która ustała się z zebranej wcześniej wody z ziemniaków. Masa jest bardziej gęsta i nie potrzebuje tyle mąki pszennej.

 

Śmietanka do polania placków:

1 kwaśna śmietana (np. szczecinecka)

1 cukier waniliowy

trochę słodkiej śmietanki do rozrzedzenia

sok z cytryny i cukier – do smaku

 

Placki podajemy polane śmietanką i posypane cukrem (nie pudrem). Smacznego :)

 

niedziela, 15 sierpnia 2010
Niekulinarny wpis powitalny

Witajcie :)

Zniknęłam. Dawno mnie nie było i pewnie kilka osób zastanawiało się, gdzie się podziałam. Dziękuję wam bardzo za pamięć. Dużo to dla mnie znaczy. Zwlaszcza odwiedziny od osob z blogow kulinarnych, ktore bardzo zawsze cenilam :)

Wszystko zaczęło się pod koniec kwietnia. Rewolucja w moim życiu. Może cos co długo oczekiwałam, ale jednak wywróciło mnie do góry nogami i zaczęłam myśleć w zupełnie nowych kierunkach. Kucharzenie odeszło w dal, sama się zaskoczyłam jak łatwo. Na pewno w maju przeszkadzało zmęczenie i praca. Czesto dziewne apetyty niesprecyzowane. A potem? Powolny powrót i w sumie już chyba gotowa jestem wracać tutaj. Mam nadzieje że zajrzycie tu jeszcze – zwłaszcza że z czasem podzielę się tajemnicą mojego zniknięcia także na blogu (dla tych co jeszcze nie wiedzą).

 

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie :)

ziji