Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
poniedziałek, 27 lipca 2009
Dżem morelowy

Czy mówiłam już, że uwielbiam morele? Ubóstwiam! Jeść dżem morelowy, pić kompot z moreli, jeść jogurty morelowe itd.... A to są drogie owoce na rynku, więc rzadko mogę narzekać na ich nadmiar. W tym roku jednak mogę, mam ich tyle co chcę :) I to nie dlatego, że nasza działkowa morela w końcu zdecydowała się zaowocować. Nie, nie, nie ! -_- Ani jednej morelki nie miała! Mam jakiegoś pecha do tych drzew... Ale dlatego, że działkowy sąsiad obdarował nas wielką ilością tych pysznych owoców.

Oprócz objadania się morelami popełniłam nasz domowy dżem morelowy, który powinien wam smakować. Dokładnych proporcji nie podam. Są zbędne. Każdy robi ten dżem, jaki chce. Mi w tym roku wyszedł dosyć kwaskowy. Orzeźwiający. Acha - nie wierzę też w żadne specyfiki dostępne na rynku typu żelfiksy... wiem – stosuje czasem w swoich przepisach wegete... to nie tak ze mam fioła na tym punkcie, ale jeśli chodzi o dżem to po co? Wychodzi bardzo dobry i jest bardziej naturalnie :)

 

Składniki:

morele

cukier

woda

Wykonanie:

Morele dzielimy na połówki. (Pozbywamy się pestek. Tylko czasem nie zdejmujcie skórki!). Napełniamy duży garnek połówkami posypanymi obficie cukrem. Odstawiamy na chwilę. Owoce powinny puścić sok. Dolewamy MINIMALNIE wody. Tyle tylko, co na dnie i włączamy najmniejszy ogień. Gotujemy. Morele się rozpuszczą. Powstanie rzadka masa. Możemy dosładzać do smaku i raz po raz mieszać (by się nie przypalało). Odparowujemy tę masę kilka godzin (mi średnio wychodzi duży garnek: 3-4 h na najmniejszym ogniu), aż do uzyskania odpowiedniej gęstości. Gotujący się dżem przekładamy do słoików, mocno zakręcamy i odwracamy do góry dnem. Niech tak poleżą do ostygnięcia. Nie gotujemy ich już, powinny same się pozamykać.

 

Pamiętajcie żeby dać jak najmniej wody, jak morele się rozpuszczą, będzie jej aż za dużo. A im więcej wody, tym dłużej będziecie ją odparowywać.
Wpis ten dokładam do akcji „Morelkowo-Brzoskwiniowo” oraz akcji „Spiżarnia 2009 - owoce,warzywa” :)

Smacznego :)

środa, 15 lipca 2009
Spaghetti Bolognese lub Spaghetti po bolońsku

Dziś proponuję szybkie i pyszne danie. Wygląda na wymagające trochę pracy, a wcale tak nie jest. Nasze domowe spaghetti sprawdza się od lat. Przepisu nauczyłam się od mamy i trochę zmodyfikowałam. Dołączam się także tym przepisem do dwóch akcji kulinarnych :)


Składniki:

500 dag mięsa mielonego np. wieprzowo-wołowego

koncentrat pomidorowy

duża cebula

oregano (lub inne zioła)

ok. 2-3 łyżek mąki

sól, pieprz

cukier

olej

makaron do spaghetti

żółty ser do posypania

 

Cebulę kroimy na pół i w talarki. Można drobniej, np. w kosteczkę. Szklimy na dużej patelni z odrobiną oleju. Dorzucamy mięso mielone i smażymy na małym ogniu rozdrabiając. Gdy mięso przestanie być surowe, posypujemy mięso mąką i mieszamy. Szybko się zagęści, więc dolewamy trochę wody. Gdy całość się zagotuje, dodajemy kilka łyżeczek koncentratu pomidorowego. Mieszamy. Dorzucamy dużo pieprzu, szczyptę cukru i sól do smaku. Możemy dodać oregano (lub np. bazylię, pietruszkę czosnek czy zioła prowansalskie – ja poprzestaję przeważnie jednak tylko na oregano i/lub natce pietruszki). Chwilę gotujemy i gotowe :)

Do sosu podajemy ugotowany makaron do spaghetti. Sos posypujemy startym żółtym serem.

Smacznego (:

poniedziałek, 13 lipca 2009
Stare samochody znów dały radę! Puchar Youngtimer Party – 2 eliminacja!

Ubiegły weekend znów obfitował w wiele wrażeń. Adrenalina i niesamowite emocje towarzyszyły nam na kolejnym spotkaniu starych samochodów na torze poznańskim. To już druga eliminacja pucharu Youngtimer Party.

Program i założenia imprezy podobne, jak w marcu. W piątek nasz samochód przeszedł badanie kontrolne. Niecierpliwie czekał na następny dzień. W sobotę wstaliśmy bardzo wcześnie, by o 9:30 pojawić się na torze. Próby sprawnościowe poszły naprawdę dobrze – pogoda dopisała, cały dzień ścigaliśmy się z czasem, doskonaląc nasze umiejętności.

W niedzielę odbywały się wyścigi w klasach. Załogi dopisały, ludzie bawili się bardzo dobrze, organizacja jednak trochę zawiodła. Odprawy, w porównaniu z marcem, były na o wiele gorszym poziomie. Być może ze względu na nowego kierownika imprezy. Miałam wrażenie, że nie zdaje sobie sprawy z własnej roli. Miejmy nadzieję, że przemyśli to i owo. Na szczęście wiele załóg jest stałymi uczestnikami imprezy. Wszyscy znali zatem najważniejsze założenia dotyczące bezpieczeństwa, regulaminu i programu imprezy.

Oto garść zdjęć. Na jednym z nich ja w roli pilota, i mój mąż, w roli kierowcy naszego starego forda :)

środa, 08 lipca 2009
Botwinka

Dużo osób w mojej rodzinie szaleje za tą sezonową zupą. W tym roku robię ją pierwszy raz, bo już trochę buraczki podrosły w ogródku. Myślę, że teraz częściej już będzie na naszym stole. Pyszności! Przepis mojej mamy :)


Składniki:

duży pęczek młodych buraczków (oczywiście z liśćmi i łodyżkami)

duży pęczek koperku

mięso (żeberka, kość schabu itp.)

kawałek wędzonego boczku czy szynki

kostka rosołowa (opcjonalnie)

sól, pieprz

mleko

mąka

Wlewamy wodę do garnka (ok. 1,5 litra) i wrzucamy kawałeczek mięsa i kawałeczek boczku lub szynki, pieprz i sól. Jeśli chcemy, możemy dorzucić kostkę rosołową.

Po ok. ½ h wrzucamy pokrojone w kosteczkę buraczki i gotujemy 20 minut. Potem wkładamy pokrojoną drobno nać (z liśćmi) i gotujemy 15 minut. Dodajemy około 1 łyżki octu i łyżkę cukru (ale wszystko zależy od smaku) i gotujemy następne 15 minut. Dolewamy rozrobione 4 łyżki mąki w małej ilości wody. 5 minut przed końcem gotowania wrzucamy pokrojony drobno koperek. Gdy zgasimy zupkę, czekamy kilka minut, i dolewamy do niej trochę mleka.

Botwinkę podajemy z jajkiem ugotowanym na twardo i pokrojonym w kostkę, i grzankami. Smacznego :)

 

Przepis ten dołączam także do akcji „Letni Festiwal Zupy”.

Tagi: zupa
11:20, ziji , Zupy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lipca 2009
Muffinki z porzeczką

Denerwuje mnie pogoda. Jestem uczulona na pyłki, wiec kicham niemiłosiernie. Oczy pieką.. Tragedia. Ciągle muszę pamiętać o lekach na uczulenie. Pobyt na działce rodziców, rekompensują mi świeże i pachnące owoce i warzywa z działki. Mmmmm! Pyszności.

Ostatnio byliśmy zaporzeczkowani ^^ Ale dużo jest pomysłów, co z nimi zrobić – jednym z nich są muffinki :) W upale nie chce się pracować, a to jest szybkie i bezbolesne :)

Jakie są składniki ciasta – już wiecie :) Znajdziecie przepis tutaj.

Do ciasta podstawowego do muffinek dodałam około 2 szklanek czerwonej porzeczki. Wymieszałam. Po upieczeniu muffinki jeszcze ciepłe posypałam cukrem pudrem :) Ale uważajcie z nim, by nie były za słodkie! :)

Smacznego :)

 
1 , 2