Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
niedziela, 28 lutego 2010
Rybka w sosie… koperkowym

Niektórym sos biały i jego wariacje kojarzą się zawsze z dietą. Ja od czasu do czasu lubię zjeść coś takiego. Lekkie i przyjemne dla ciała. Pyszne. Z sosem możemy podawać nie tylko rybkę, ale też gotowanego kurczaka, jajka na twardo czy gotowane mięso wołowe. Dzisiejszy wpis to pretekst do podania przepisu na prosty i szybki sos biały. Co do niego dołożymy później – to nasza sprawa. Możliwości jest dużo. Postaram się określić proporcje, ale szybko można nauczyć się robić „na oko”

 

Składniki na sos biały:

ok. 4-5 łyżek masła (zależy ile chcecie sosu)

ok. 2 łyżki mąki (zależy ile chcecie sosu)

2-3 szklanki ciepłego bulionu (jak wyżej)

pieprz (najlepiej biały) i sól

słodka śmietana 12%

 

W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i robimy zasmażkę. Po chwili dolewamy bulion i możemy dodać jeszcze trochę wody (w zależności ile chcemy sosu). Mieszamy całość. Po chwili sos zacznie gęstnieć (ponieważ podwyższać się będzie jego temperatura). Gdy będzie za gęsty możemy dolać trochę wody. (Oczywiście lepiej robić go z bulionu, a nie z wody, bo uzyskujemy lepszy smak. Należy więc nie szaleć z tą wodą, lepiej przygotować sobie więcej rosołku :)

Chwilę gotujemy sos na najmniejszym ogniu mieszając i wyłączamy całość. Odczekujemy 5 min. i dodajemy delikatnie śmietankę mieszając od razu. Od tego czasu nawet przy podgrzewaniu uważajcie by sosu nie zagotowywać. Sos gotowy.

 

No dobrze – a co z wariacjami na temat tego sosu?

Przed wyłączeniem sosu i dodaniem śmietanki możemy dodać:

 

Koperek – będziemy mięć sos koperkowy.

Musztardę – będziemy mięć sos musztardowy.

Wycisnąć trochę cytryny – będziemy mięć sos cytrynowy.

Chrzan – będziemy mięć sos chrzanowy.

 

I takie tam :) Sos grzybowy jednak już robię inaczej i raczej ten sposób nie pasuje. Więc go ominę. O tym może kiedy indziej.

 

Rybka w sosie koperkowym

Gotujemy ulubioną rybkę na parze/ pieczemy – tak jak lubimy najbardziej. Robimy sos i umieszczamy w nim kawałki rybki. Zatapiamy je. Chwilę podgrzewamy i wykładamy na talerz nie żałując sosu. Możemy podać z ziemniaczkami, z sałatą itd. Smacznego.

piątek, 19 lutego 2010
Koty i zielone oliwki

Ostatnio mówiłam o naszych kotkach z okazji ich święta. Już dawno chciałam napisać o ich gustach kulinarnych. Teraz więc trochę o tym…

 

Od czasu, jak mamy kotki, nie raz czytałam w Internecie o przygotowywaniu samemu domowych posiłków dla zwierząt. Miałam nawet dwa podejścia. Za każdym razem obracały się na pięcie pokazując tym samym, że mają gdzieś moje wysiłki i wolą karmę. I faktycznie gotowe sprawdza się u nas najlepiej. Z suchej karmy najlepsze są paszteciki. Z saszetek  - galaretka. Resztę "trzeba zjeść" I wszyscy są zadowoleni! :) I tak sobie żyliśmy z tych gotowych produktów, lecz z czasem inne upodobania zaczęły wychodzić na jaw. Np. miauczenie w kuchni zagwarantowane mam, kiedy kroję czosnek. Niekoniecznie go jedzą, ale zapach często im odpowiada. Kot uwielbia chipsy. Nie wychodzą mu na zdrowie, ale zawsze kombinuje, jak tu się do nich podkraść i nie zwrócić naszej uwagi, że robi coś zakazanego.

Nie wymieniam tu jedzenia trawy, igieł z choinki i innych zielonych części roślin, bo to oczywiste. Dostają także fioła na widok bieżącej wody – ale to każdy, kto ma koty, wie. Raz zalały nam nawet łazienkę, bo wolały przegryźć rurę od pralki, by się napić, niż pić wodę z miseczki. Bieżąca woda najlepsza :)

 

Kiedyś jednak odkryłam całkiem osobliwy przysmak naszych kotów. Pewnego dnia robiłam makaron z oliwkami (potrawa, która na pewno się kiedyś tu pojawi). Krojąc stos oliwek zobaczyłam, jak pod stołem kot dostaje szału. Mruczy, wygina się, miauczy. Poczułabym jakbym kroiła co najmniej kocimiętkę. I tak wyszło na jaw – co nasze koty lubią najbardziej! :)

 

Karmienie zielonymi oliwkami wygląda następująco: Kot nie wie na początku, czy ma się w tym zapachu tarzać, czy jeść oliwkę, czy się nią bawić. W rezultacie robi wszystko naraz. Kiedy wszystkie oliwki zostaną pożarte – następuje froterowanie podłogi, czyli „każda część ciała się nada, aby był na niej zapach oliwki”. W rezultacie 2 oliwki = zajęcie nawet do 20 min.

A oto filmik pokazujący, jak nasze koty jedzą oliwki (fragment tej ceremonii). W roli głównej: Cynamon i Gacusia :)

środa, 17 lutego 2010
17 luty – dzień naszych rozrabiaków

Dziś rano przywitało mnie miauczenie – no tak, kotki znów chcą coś ekstra mieć w miseczkach. A więc dostały, po czym zaczęła się gonitwa po domu :) Na zabawę także miały ochotę. Eh – żebyśmy my tak mogli żyć beztrosko! Tłumaczę to kotkom zawsze, jak wychodzę do pracy. Kotka ma wtedy wzrok „nie chcesz się bawić?”, a kocur idzie spać pod prysznic lub na pralkę :) - No ale zarabiam nie tylko na dom, ale też na waszą karmę…

Czasem nas denerwują, czasem nas rozbrajają, czasem pocieszają, czasem nie przejmują się niczym…przy powrocie do domu zawsze towarzyszy miauczenie. To kotka opowiada mi co było, jak mnie nie było. A może się skarży? Nie wyobrażam sobie, żeby ich nie było. A już niedługo będą miały 3 lata.

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich kotów! Dziś w końcu ich dzień :)

Rok temu było już trochę zdjęć. Często obserwujemy przyjaźń, jaka kwitnie między naszymi kotkami - dziś więc dwa zdjęcia poświęcone tej przyjaźni :)

 

 

poniedziałek, 15 lutego 2010
Śniadanie mistrzów? – Pysznie i zdrowo

Jak dostarczyć organizmowi większą dawkę witamin, a przy tym zjeść coś naprawdę pysznego? :) Odpowiedź jest niby banalnie prosta… Ja jestem przekorną kobietą, nawet jeśli chodzi o sprawy żywieniowe. Wszyscy w koło chwalą muesli – ja niespecjalnie. Nie przepadam też za jogurtami naturalnymi na dłuższą metę. Lecz im zimniej, tym większy mam apetyt na owoce, co można było zaobserwować już rok temu. Ponieważ ostatnio staram się jeść zdrowiej – śniadania obywają się bez chleba. No więc wymyśliłam sobie, że jednak jogurt i muesli to dobry wybór, ale dodam także owoce.

 

Sałatkę owocową tym razem wykonałam z:

2 średnich jabłek

2 kiwi

1 granatu

1 banana

1 dużej pomarańczy

½ karamboli

 

Wszystko wymieszałam – nie dodawałam cukru.

 

Do miseczki na śniadanie dajemy:

1 jogurt naturalny

1 czubatą łyżkę muesli (lub więcej)

1-2 łyżki sałatki owocowej

1 łyżeczkę suszonej żurawiny

Możemy pomieszać wszystko i obowiązkowo jemy ze smakiem :)

środa, 10 lutego 2010
Pizzowe ślimaczki z ciasta francuskiego

Z okazji Dnia Pizzy (09.02), który już co prawda minął, ale można wypróbować przepis w późniejszym terminie, proponuję szybką w przygotowaniu przekąskę. Mi lepiej smakowała na ciepło, ale na zimno też niczego sobie :) Jest bardzo duża dowolność składników – można zrobić takie ślimaczki z tym, z czym pizzę lubi się najbardziej. Oto jedna z propozycji:

 

Składniki:

1 opakowanie ciasta francuskiego

sos pomidorowy (mały koncentrat pomidorowy zmieszany z pieprzem, tabasco, solą i ulubionymi przyprawami np. z oregano)

starty ser

kawałki szynki w plasterkach

ok. 20 oliwek pokrojonych drobno lub kapary

ew. cebula

oregano

 

Rozkładamy płat ciasta francuskiego, smarujemy wierzch sosem pomidorowym. Nakładamy szynkę, ser i oliwki. Dodajemy przyprawy.

Zwijamy następnie dłuższe boki ciasta ostrożnie, ale w miarę mocno w rulon. Delikatnie przecinamy na plasterki o grubości około 1-2 cm i układamy je na blasze na papierze do pieczenia. Pieczemy aż do zarumienienia się boków (można wtedy przewrócić ślimaczki na chwilę na drugą stronę).

Wpis dołączam do akcji „Karnawałowe przekąski” i "International Pizza Day". Smacznego :)

 
1 , 2