Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
sobota, 28 lutego 2009
W oczekiwaniu na wiosnę...

Coś na zakończenie tego mroźnego miesiąca. Muszę się przyznać, że bardzo nie lubię zimy. A zwłaszcza chodzenia opatulonym w szalik, czapkę, rękawiczki. Na około błoto. Człowiek nie może złapać równowagi na prostej drodze, gdy to błoto zamarza. Zawsze z nadzieją czekam na wiosnę, moją ulubioną porę roku.
Są tylko trzy rzeczy, jakie lubię zimą.
Po pierwsze – gdy wszystko jest pokryte grubym śniegiem, nic się nie topi. Można iść na spacer, stworzyć coś na kształt bałwana. Pojeździć na nartach. Na łyżwach.
Po drugie – grzaniec z mandarynkami. Oczywiście można go też wypić jesienią. Ale latem trochę to niemoralne już. Zima nadaje się najlepiej.
No i trzecia rzecz, którą ubóstwiam, to bycie zimą nad morzem. Ogólnie lubię jak jest dużo wody o każdej porze roku. Pływanie to jedna z ulubionych czynności. Ale morze zimą też jest bardzo zachwycające. Może i ten wiatr od morza was trochę przeraża. Ale ile plusów! Brak turystów i „atrakcji turystycznych” w postaci: zrób sobie zdjęcie z piratem, pamiątek, głośnej muzyki co chwila. Spokój, szarość, surowość, mróz. Zaduma. Piękny żywioł. Ciężko to wyrazić słowami. Najchętniej to właśnie zimą byłabym co roku nad morzem.
Także i tym razem nie mogłam nie pojechać. 

  
 
czwartek, 26 lutego 2009
Kulki ptysiowe na święto Bolludagur

Eksperymentowałam z kuchnią islandzką (Podróże z akcją "Z widelcem po Europie") i nawet powiem, że całkiem całkiem :) Choć ciasto wyglądało dziwnie (tak że dosypałam mąki przy ostatecznym mieszaniu mikserem – co odbiega od przepisu nieco), dziwnie się piekło i dziwnie nadmuchanie wyglądało :) Wyszło jednak bardzo dobre. Myślę że domownicy by się ze mną zgodzili.
Przepis pochodzi z  tej strony. 

 

Składniki :
6 łyżek stołowych masła
1 łyżeczka cukru
szczypta soli
1 szkl. mąki
3 jajka
bita śmietana
czekolada do polania

Sposób przygotowania:
Masło, szklankę wody, cukier i sól wrzucić do garnka i podgrzewać do roztopienia masła. Doprowadzić do wrzenia, dodać mąkę i mieszać energicznie drewnianą łyżką do momentu, aż ciasto będzie gładkie i zacznie odchodzić od łyżki i garnka. Zdjąć garnek z kuchni i dodawać po kolei jajka, szybko mieszając, aby się nie ścięły. Przed dodaniem jajek można schłodzić lekko ciasto. Po zakończeniu dodawania jajek, ciasto powinno być błyszczące i na tyle twarde, żeby dało się formować. Łyżką formować "kopczyki" o średnicy ok. 5 cm i układać na blasze pokrytej papierem do wypieków. Włożyć do wcześniej nagrzanego piekarnika (200°C). Piec ok. pół godziny. Kidy ciastka ostygną, rozdzielić je w połowie i wypełnić dolną część bitą śmietaną. Górną połówkę posmarować pędzelkiem umoczonym w czekoladzie. Złączyć połówki i ptysie gotowe.

Smacznego :)

 
wtorek, 17 lutego 2009
Dwa ulubione darmozjady!

Z okazji Międzynarodowego Dnia Kota (czyli 17.02.) zaprezentuje trochę więcej zdjęć naszych dwóch rozrabiaków. Już się raz po raz pojawiły, ale nigdy nie będzie ich tu za dużo :) Pamiętajcie, że koty pięknie wychodzą na zdjęciach, choć życie z nimi to ciągła przygoda!

Obecnie nasza łaciata, krótkowłosa kotka, choć teoretycznie nie powinna wzdychać do kocurów zza okna (jest wysterylizowana), urządza nam arie w dzień i w nocy :> Nie jesteśmy w stanie zgadnąć o co jej chodzi, może to tylko nagła miłość do kociej muzyki? ;p

Tutaj wygina śmiało ciało grając w DDR.

 

 

 

 Za to kocur (ten z dłuższymi włosami) jak zwykle nic z tego sobie nie robi. Spokój, jedzenie i czasem podrapanie za uchem – to to co koty wg niego lubią najbardziej :) Czasem polowanie na myszy różowe. Ale to w sumie lubią oboje.

 

 

 

 

 

 

Z kotami nie sposób się nudzić :) Wszystkiego najlepszego dla wszystkich sierściuchów! ;) 

poniedziałek, 16 lutego 2009
Kurczak w sezamie

Dziś moja propozycja, choć może straszyć ilością składników, jest na pewno nie do odrzucenia. Jeśli się skusicie na to danie, smak mięsa zaskoczy was swoją delikatnością, a sos o wręcz miodowym aromacie, na długo zostanie w waszej pamięci. A do tego ten sezam... niezapomniane przeżycie kulinarne :)

 

Składniki:

3 Filety z kurczaka (ok. 700g)
olej
2 łyżki prażonych ziaren sezamu – prażymy ziarna sezamu na suchej patelni, aż uzyskają złoty kolor

Marynata:
2 łyżki jasnego sosu sojowego
1 łyżka wina ryżowego
2 łyżki mąki
2 łyżki mąki kukurydzianej
2 łyżki wody
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 1/2 łyżeczki ciemnego cukru
1 łyżeczka oleju
1/2 łyżeczki oleju sezamowego

Sos:
1 szklanka wody
2 kopiaste łyżki sosu hoisin (ewentualnie jako zamiennik 2 łyżki cukru i 2 łyżeczki octu)
1 łyżka cukru
4 łyżeczki ciemnego sosu sojowego
2 łyżeczki sosu chili lub sambal oelek (lub mniej w zależności od gustu)
2 łyżeczki oleju
2 ząbki czosnku wyciśnięte
2 łyżki mąki kukurydzianej
1 zielona cebulka posiekana

Przygotowanie:
Kurczaka pokroić w małą kostkę. Mięso wymieszać z marynatą, odstawić na 20 min.
Wymieszać składniki sosu, oprócz cebulki. Przelać do małego garnka, zagotować. Następnie utrzymywać w cieple na bardzo małym ogniu na czas smażenia kurczaka.

Mocno rozgrzać olej w woku. Smażyć porcjami kurczaka na złoto-brązowy kolor, wyjąć osączyć dokładnie z tłuszczu. Tuż przed końcem smażenia zagotować jeszcze raz sos, dodać cebulkę.
Tuż przed podaniem polać mięso w woku sosem, delikatnie wymieszać, ale już nie gotować. Na stole położyć miseczkę uprażonych ziaren sezamu, aby każdy mógł sobie danie posypać sam wedle upodobania.
Można podawać z ryżem.

Przepis zamieszczony przeze mnie różni się bardzo mało od oryginalnego z tej strony: http://www.kuchniachinska.pl/przepisy.php?id=41 Wg oryginału używamy trochę mniej filetów (500g). Podajemy mięso na talerzu polane sosem i posypane sezamem.

Zmiany moje wynikają z czysto praktycznej strony. Poza tym nie miałam wszystkich składników. Zamiast wina ryżowego użyłam zwykłe białe + łyżeczka cukru. W marynacie znalazł się też ciemny sos sojowy. Zamiast sosu hoisin zastosowałam proponowany zamiennik 2 łyżki cukru i 2 łyżeczki octu. Reszta zgodnie z przepisem.

Powodzenia i smacznego :)

niedziela, 08 lutego 2009
Mielone kotlety inaczej

Składniki:
1/2 kg. mięsa mielonego (wieprzowo wołowego, z szynki itp.)
łyżeczka wegety
pęczek pietruszki drobno pokrojony
cebula drobno pokrojona, średniej wielkości
1/3 łyżeczki słodkiej papryki
1/3 łyżeczki ostrej papryki
1/2 łyżeczki majeranku
pieprz
szczypta soli (do smaku zawsze można dosolić na patelni)
olej / oliwa z oliwek

 

 



Wszystkie składniki wymieszać, wyrobić jednolitą masę. Formować płaskie placki i smażyć na patelni w dość dużej ilości oleju/oliwy z oliwek. Na minimalnym ogniu.

Potrawa na pewno trochę zdrowsza niż tradycyjne kotlety mielone, a przy tym bardzo dobry smak. I oryginalniej :) Można też rozważyć dodanie innych przypraw, np. kminku.

Zapraszam do dzielenia się w komentarzach spostrzeżeniami do podawanych na moim blogu potraw :)
Pozdrawiam :)