Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje, dwa koty... i wiele tego, co trzeba lubić.
niedziela, 08 listopada 2009
Domowe Sushi po raz pierwszy

Witajcie!

Dziś zrobiłam duży krok kulinarny w naszej domowej diecie. Przygotowałam coś, co bałam się zrobić/ myślałam kilka miesięcy nad tym/ przymierzałam się czytając różne strony i artykuły. Co to było? Sushi!

Problem polegał na tym, że jednak na składniki trochę trzeba było wydać, a nikt nie robił przy mnie wcześniej Sushi. W restauracjach zawsze siedziałam przy stoliku, nie próbując podbiegać do kucharza i patrzeć mu na ręce. No ale, odważyłam się w końcu…

Wrażenia? Może i trzeba trochę wydać, ale nie używa się od razu wszystkiego. Zostały mi składniki na jeszcze jedną taką porcję i więcej. Wcale nie robi się sushi długo – mi zajęło to około godziny. Zwijanie maki – no problem. Ryż się klei odpowiednio. Nori ładnie przylega.

Do oryginalnego przepisu na ryż, który znalazłam na tej stronie, dodałam trochę modyfikacji wynikających z problemów, na jakie natrafiłam. Podaję przepis zmieniony. Możecie wykorzystać przepis mój, albo macierzysty. Od was to zależy :)

 

Składniki (na bardzo dużą porcję dla około 3 osób):

1 szklanka ryżu do Sushi (oryginalny przepis powodował, że już po 10 min. gotowania wody prawie nie było, a ryż się przypalał nawet na najmniejszym gazie, dlatego musiałam zmienić proporcje i dać więcej wody. Ryżu wyszło za dużo na 2 osoby).

około 2 szklanek wody

 

Zalewa: - oryginalna zalewa była, jak dla mnie zbyt wyrazista, trochę za słodka, nie zużyłam całej, a i tak ryż był za bardzo wyrazisty w smaku, proponuję zatem:

3 łyżki octu

1 łyżka cukru

1 łyżka soli

Dodatki:

Paluszki krabowe, łosoś wędzony lub surowy, awokado, ogórek, sałata, majonez i inne :)

Obowiązkowo muszą na stole się znaleźć: wasabi, imbir marynowany, dobra zielona herbata :) No i u nas jeszcze pojawilo się sake :)

 

Ryż do Sushi opłukałam w misce 4 razy, aż woda była przezroczysta. Wymoczyłam niecałe 10 min, wylałam wodę. i włożyłam do garnka ze szczelną pokrywką, i z 2 szklankami wody. Po zagotowaniu się ryżu przykręciłam gaz i „dusiłam go pod przykrywką około 10 min. po czym podniosłam pokrywkę i gotowałam około 5 min. czekając aż woda wyparuje. Podczas całego procesu kilka razy DELIKATNIE przemieszałam po dnie drewnianą łyżką, by nie przywierał za bardzo.

Gdy ryż był jeszcze ciepły, przełożyłam go ostrożnie do miski. Do smaku dolałam zalewę i wymieszałam delikatnie.

 

Gdy ryż był już letni, rozłożyłam na stole matę owiniętą w folię, na to włożyłam jeden płat Nori i łyżeczką (którą wcześniej opłukałam wodą) rozłożyłam równomiernie porcję ryżu. Po chwili Nori zmiękło, więc mogłam układać dodatki i zawijać Nori. Zawijanie i układanie znajdziecie wszędzie w Internecie. Mogę zaproponować dwa fajne filmy przygotowywania i zwijania maki zwykłych i kalifornijskich :)

Ale najpierw zdjęcia mojego Sushi:

Przed jedzeniem i podczas jedzenia

Wasabi każdy dostał oddzielnie. Imbir w miseczce był przygotowany, aby czyścić kubki smakowe, a do tego był sos sojowy w buteleczce. Na środku, na tacce, czekało na nas Sushi:

Tym razem bez surowej ryby. Następnym razem może się skuszę.

2 nigiri z wędzonym łososiem

6 maki: paluszki krabowe, wędzony łosoś, awokado

6 maki: paluszki krabowe, wędzony łosoś, sezam, ogórek

6 maki kalifornijskie: paluszki krabowe, sałata, awokado, majonez, sezam

Na deser nieopodal czekało sake.

Pycha! :) Najedliśmy się i jeszcze zostało na później.

Powodzenia w przygotowywaniu Sushi szczególnie dla tych, którzy dopiero się do tego przymierzają :)

Na koniec obiecane filmiki z ugotuj.to:

 

 

 

 

poniedziałek, 02 listopada 2009
Pyszny deser bananowy i urodziny bloga :)

Dawno, dawno temu… a dokładniej rok temu, narodził się pewien blog kulinarny. Myślałam nad nim już długo, ale to było tylko takie chodzenie z pomysłem w głowie. A tamtego jesiennego dnia po prostu usiadłam i napisałam pierwszy wpis. Nie planowałam od razu następnych – rodziły się razem z naszymi domowymi apetytami, pomysłami i inspiracjami. Bardzo podobał mi się udział w akcjach kulinarnych, dzięki którym poznałam nowe przepisy.

Tak stworzyłam 60 notatek (ten jest 61). Cieszę się, że niektóre przepisy zostały wypróbowane, albo stanowiły inspirację :) O to mi chodziło! Zawsze z zainteresowaniem i przyjemnością czytam wasze komentarze. Dziękuje, że zaglądacie tutaj i czytacie kolejne wpisy. Nadaje to sens mojemu blogowaniu :)

Na deser, z okazji 1 urodzin, mała słodka przyjemność. Coś dla miłośników bananów :) Przepis nawiązujący do kuchni tajskiej, pochodzący z tej strony. Pycha!

 

Banany w mleku kokosowym

 

Składniki (na 2 osoby):

2 twarde banany - pokrojone w plasterki o grubości 1-2 cm.

200 ml mleczka kokosowego

3 płaskie łyżki ciemnego cukru

1 łyżka wiórków kokosowych

szczypta soli

 

W garnku zagotować mleczko kokosowe z cukrem i solą. Wszystko dokładnie wymieszać. Dodać banany i gotować na małym ogniu jeszcze 2 min.

Przełożyć całość do miseczek i posypać wiórkami kokosowymi.

Podawać na ciepło zaraz po przyrządzeniu. Smacznego :)

niedziela, 01 listopada 2009
Ford odpoczywa do wiosny – czyli zakończenie sezonu i ostatnie eliminacje Pucharu Youngtimer Party

Nasz Fordzik dwa dni temu, umyty, z napełnionym bakiem, ustawił się w garażu czekając na cieplejsze dni, bądź niespodziewany przypływ gotówki u właścicieli i lekką naprawę w zimie. Staruszek bowiem, jak na tak poważny wiek, niedługo będzie wymagał znacznego podniesienia na zdrowiu, aby dalej móc nam służyć na torze i poza nim bez przeszkód:)

Zanim jednak daliśmy mu odpocząć, pościągaliśmy się jeszcze na torze poznańskim, w dobrym stylu kończąc sezon. Trzecia eliminacja Pucharu Youngtimer Party przesunęła się niespodziewanie na koniec ubiegłego miesiąca, tj. 23-25 października b.r., co straszyło nas wizją przejazdów w śniegu, deszczu, a na pewno w uciążliwym zimnie. Nic jednak takiego się nie wydarzyło. Oprócz delikatnego pokropywania tu i ówdzie, pogoda dopisała. I, choć załóg startujących było na oko mniej, niż latem albo na wiosnę, zabawa była przednia. Organizacja dopisała. Odprawy porządne. W sobotę schodziliśmy z toru około godziny 22.00! W niedzielę –  po godzinie 17.00.

Tym razem nasza ekipa przybyła trzema autami. Strategia przejazdów przez próby, doskonalona przez poprzednie eliminacje, wyniki, rywalizacja. Nie sposób opisać emocji i uczuć, jakie nam towarzyszyły w czasie tego, zbyt krótkiego jednak, weekendu. Odprężyłam się maksymalnie! Rola pilota bardzo mi odpowiada :)

We wcześniejszych opisach imprezy starałam się przybliżyć niektóre założenia zabawy, więc teraz dorzucę tylko kilka zdjęć i jeden krótki filmik znaleziony w sieci :) A i jeszcze jedno – wnioskujemy – aby następnym razem impreza była jednak trochę wcześniej. Koniec października to za duża loteria pogodowa już :)

PUCHAR YOUNGTIMER PARTY - III eliminacja from marwoj

czwartek, 29 października 2009
Warzywa z curry w cieście francuskim

Witajcie!

Tak sobie od miesiąca chodziłam z myślą, by sobie pokombinować. Coś upichcić, wymyślić… Rodził mi się w głowie pewien pomysł. Oj niedobre to są myśli. Bo i owszem, może wyjść coś pysznego z tego, ale też nie zawsze kombinowanie wychodziło mi na dobre. Np. kiedyś narobiłam 20 kotletów z kaszy gryczanej z myślą o zamrożeniu na czas późniejszy (przepis z Internetu + kombinacje) i… nie dało się tego zjeść :/ Porażki się zdarzają.

Wszyscy kombinatorzy muszą przyznać jednak – takie chodzenie i wymyślanie, a potem pół dnia w kuchni i fajne dzieło – daje satysfakcję! :) Tutaj nie było pół dnia w kuchni – ale potrawa wyszła całkiem, całkiem. Mi smakuje najbardziej na ciepło, ale na zimno też dobre :)

Na pewno nie pójdzie pomysł w odstawkę i zrobię kiedyś znowu :)

Przekąska dla tych, którym niestraszne curry i inne przyprawy. I niekoniecznie potrzebne mięso :)

Ten przepis to mój ukłon w stronę akcji dotyczącej kuchni wegetariańskiej – czas, kiedy nie jadłam mięsa, były przepełniony odkrywaniem nowych smaków, potraw, składników. Wpłynęło to na moją kuchnię i sposób patrzenia na gotowanie. Teraz jem mięso. Zawsze jednak będę popierać wegetarianizm – pod warunkiem, że nie jest to pięć dni w tygodniu: ziemniaki i surówka, ale odżywianie się z głową.

 

Warzywa z curry w cieście francuskim

Farsz:

2-3 marchewki

1 pietruszka

1 mały seler

mały por

½ puszki pędów bambusa

1 łyżeczka przecieru pomidorowego

sos sojowy

olej

bazylia

kolendra

dużo curry

pieprz

sól

ostra papryka

 

ciasto francuskie

jajko

 

Ja przygotowywałam całość na patelni, ale może być równie dobrze garnek.

Warzywa pokroić w małe słupki, por na pół i w plasterki. Na patelni wkładamy pietruszkę, marchewkę i seler, i dolewamy dużo wody i odrobinę oleju. Gotujemy na małym ogniu. Jak już prawie zmiękną, dokładamy porę i pędy. Gdy już warzywa są miękkie – dodajemy odrobinę sosu sojowego, przecier pomidorowy i przyprawy do smaku.

W tym czasie woda powinna odparować. Dla zagęszczenia można dać odrobinę mąki wymieszanej z wodą, ale nie jest to konieczne.

Następnie rozkładamy ciasto francuskie i kroimy w niewielkie kwadraty. Każdą część smarujemy jajkiem (wcześniej dokładnie wymieszanym widelcem lub trzepaczką) przy pomocy pędzelka. Następnie nakładamy małą porcję farszu, zawijamy i zaklejamy brzegi. Górę nakłuwamy widelcem i smarujemy jajkiem. Tak przygotowane porcje układamy na blaszce przykrytej papierem do pieczenia i pieczemy do zarumienienia w wysokiej temperaturze.

 

Smacznego.

wtorek, 13 października 2009
Malibu malinowe

Witajcie!

Od wczoraj blogi kulinarne, przyrządzając różowe potrawy, desery, ciasta w ramach akcji „Różowy Tydzień”, solidaryzują się z ludźmi chorymi na raka, wspierają je. Jest to też dobry moment, aby przypomnieć wszystkim kobietom, a także ich rodzinom, jak ważne są badania profilaktyczne związane z rakiem piersi. Cały obecny miesiąc poświecony jest tej tematyce, natomiast dzień 17 października jest Międzynarodowym Dniem Walki z Rakiem Piersi.

Chcę nawiązać do akcji być może dość nietypowo. Przyrządziłam drink typowo kobiecy, znany na całym świecie, choć u mnie tym razem pojawił się w wersji blado-różowej, z różowym wzorkiem. Piję za zdrowie wszystkich, za wczesne wykrywanie tej choroby i za coraz większe sukcesy w jej leczeniu.

 

Malibu malinowe

 

40 ml malibu

60 ml mleka

40 ml śmietany

20 ml soku malinowego

 

Wszystkie składniki, razem z dużą ilością lodu, umieścić w shakerze. Bardzo mocno wymieszać. Wlać do kieliszka. Delikatnie na środek dolać trochę soku układając wzór.

Wasze zdrowie!

niedziela, 11 października 2009
Kotleciki z ziemniaków

Witajcie jesiennie! :)

Na wstępie ponarzekam sobie, że ciągle nie mam czasu! Co chwila jakieś zajęcia, ciągle coś. Praca i praca. A jak nie praca, to załatwianie spraw.

Nie przeczę, że czasem sama sobie coś znajduję. Ale bym chciała robić więcej, a czas się nie rozszerza. Więc tak biegam sobie i czekam na święta Bożego Narodzenia. Bo wtedy usiądę, wypiję kompot z suszu i nie będę biegać. (Pomijam przygotowania do świąt – to możemy przemilczeć :) ). Z tej okazji chcę was przeprosić za taką przerwę i że dopiero teraz mam czas usiąść i napisać coś na blogu.

Dziś danie bezmięsne. Bardzo dobre i godne polecenia. Można sobie zjeść całość, a można część zamrozić (jak trzeba szybko później obiad przyrządzać, bo nie miało się czasu wcześniej). Myślę że nawet typowi mięsożercy będą zachwyceni. I najedzeni :)

Składniki:

1 kg ziemniaków

spory pęczek pietruszki

2-3 łyżki mąki

3 jaja

2 średnie cebule

bułka tarta

sól, pieprz

olej do smażenia

Ziemniaki obieramy, gotujemy w lekko osolonej wodzie i, jak trochę przestygną, prasujemy na zgrabne piure. Dodajemy drobno pokrojoną cebulę i pietruszkę, jaja, mąkę, sól i pieprz. Wszystko dokładnie mieszamy. Jeśli masa jest za rzadka – można dołożyć trochę mąki. Następnie formujemy małe kotleciki i obtaczamy je w bułce tartej. Smażymy na oleju do zarumienienia.

Zaskakująco szybki koniec :) Podajemy z sosem mięsnym lub grzybowym (i choć najlepsze są grzyby leśne, można też użyć pieczarek).  Smacznego :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11