|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
- Prawa autorskie -
Kontakt
Tam zaglądam
Tagi
|
środa, 16 maja 2012
Grillujemy?
Polacy lubią grillować. Jak byłam mała o niczym takim się nie słyszało. Na wsi głównie urządzało się ogniska na dworze. Ach te pieczone kiełbaski, ziemniaki, które wygrzebywało się z popiołu. Zapach drewna i dymu... A w mieście? Oprócz jednej maszynki do podpiekania kiełbasek właściwie jedzenie było dość tradycyjne.
Teraz grillowanie jest bardzo popularne i nie powiem, bardzo lubię zjeść tak przyrządzone mięso. Jest one szybkie w przygotowaniu i zasadniczo małoproblemowe. Patelnia grillowa w naszym domu też się często przydaje. Zwłaszcza zapracowanym ją polecam. Często robię takie grillowane mięso w ten sposób: biorę kawałek mięsa (najczęściej filet z kurczaka lub karkówka), kroje na cienkie plasterki (można lekko je rozbić), przyprawy mieszam z odrobiną oleju, nacieram mięso i zostawiam na co najmniej godzinę w misce, w lodówce, by sie zamarynowało (a dobrze jest, jak przeleży tak kilka godzin). Oczywiście najprościej jest użyć gotowej przyprawy do grilla, ale zachęcam do kombinowania. Zapewniam, że mieszanka soli, curry, pieprzu cayenne i czerwonej, słodkiej papryki może być równie dobra. Zwłaszcza właśnie curry zapewni ciekawy smak. Można też użyć zwykłego czarnego pieprzu i ostrej papryki. Dodatkowy aromat dodaje także rozmaryn lub jałowiec. A może czosnek? Spróbujcie! Chciałabym was zachęcić do kombinowania również grillując. Zwróćcie uwagę na skład tych kupnych przypraw, może was to natchnąć, jak dobrać przyprawy, a jednocześnie pominiecie takie dodatki, jak różne wzmacniacze smaku typu glutaminian sodu. A do tak przyrządzonego mięsa bardzo dobry jest sos czosnkowy, podpieczony na ruszcie chleb, sałatka... mmmm pycha!:)
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Surówka z jajkiem i pomidorem
Wiosna, wiosna, wiosna! Już tuż, tuż czeka nas zatrzęsienie młodych jarzynek na targu! :) Trochę wiosny, przynajmniej wizualnie, przyda się także na stole! Tak naprawdę to jest surówka, która nie potrzebuje proporcji. Połączenie jajka na twardo z pomidorem i majonezem jest rewelacyjne, reszta to już kwestia fantazji i pomysłowości. Ja lubię ją trochę ostrzejszą w smaku, stąd moja propozycja z kiełkami rzodkiewki. Równie ciekawy jest pomysł, by zamiast kiełków dać por w dużej ilości. Myślę że nadawałby się też tu żółty ser, szynka itp. Oto przykładowe proporcje na bardzo lekkie w smaku połączenie:
Składniki: ½ średniej sałaty lodowej 3 jajka na twardo 2 dojrzałe pomidory 4 łyżki kiełków rzodkiewki ewentualnie 2-3 rzodkiewki 2-3 łyżki majonezu (wg upodobań, można go trochę rozcieńczyć mlekiem lub śmietanką) sól, pieprz
Sałatę drzemy na małe kawałki, dodajemy pokrojone w dużą kostkę jajka, pomidory i w plasterki rzodkiewki. Dodajemy też 2 łyżki kiełków. Majonez mieszamy z solą i pieprzem, i także dodajemy. Mieszamy całość, ewentualnie jeszcze doprawiamy do smaku. Na koniec wierzch sałatki posypujemy resztą kiełków. Smacznego!
piątek, 23 marca 2012
Bento i ryż z jabłkami
Jestem w bojowym nastroju! Tematy związane z pracą i życiem codziennym nie zawsze są wygodne i czasem uwierają. Tym lepiej zacząć dzień od czegoś, co może nam sprawić przyjemność. I tak, wiem że to jest mocno kaloryczne! Wiem, że można zdrowiej... Jednak sprawiło mi to wiele przyjemności. Już samo przygotowanie było bardzo miłe...Dla tych, którzy znudzeni są już moimi wpisami o bento – tak naprawdę taki posiłek można zabrać do pracy/ szkoły/ na uczelnię w czymkolwiek. Nawet w zwykłej miseczce plastikowej, zamykanej od góry. Czy trzeba całe życie jeść kanapki? :) Ale obiecuję napływ innej tematyki niedługo :) Wróćmy jednak do mojego niedawnego śniadania. Dziś jedna część bento, gdyż druga właściwie świeciła pustką. Był tam tylko mały pojemniczek z kwaśną śmietaną do ryżu i trochę sera pleśniowego „na potem”, czyli już po zjedzeniu ryżu, albo na jakąś inną przerwę (nie dziwcie się, po pierwsze: ja czasem jem dziwnie, a w ogóle dobrze jest czasem przełamać słodki smak czymś słonym i na odwrót). Co widać na zdjęciu? Po lewej: ryż ugotowany ze szczyptą soli. Po prawej: jabłka przygotowane w sposób szczególny (dodatkowo można dołożyć mały pojemniczek z kwaśną śmietaną, która jest tutaj idealna):
Karmelizowane jabłka z cytryną, rodzynkami i cynamonem
Składniki: 1 małe jabłko kilka kropel cytryny łyżka rodzynek 1 łyżka masła około 1,5 łyżki cukru (wg gustu, w zależności, jak słodkie lubicie takie jabłka) cynamon
Na małej patelni roztapiamy masło i dodajemy cukier. Mieszamy na najmniejszym ogniu przez dłuższą chwilę. Gdy drobinki cukru zaczynają się rozpuszczać, dodajemy jabłko (obrane ze skórki i pokrojone w małą kostkę) i szczyptę cynamonu. Gdy już cukier brązowieje, a jabłka robią się miękkie, ale nie rozpadają się, dodajemy dosłownie kilka kropel cytryny i rodzynki. Mieszamy delikatnie i po około 1 minucie wyłączamy. Tak naprawdę można to robić na oko, bawiąc się proporcjami składników, uważając jednak, by cukier i garnek się nie spaliły :) Cytryna nadaje kwaskowości, nie jest jednak niezbędna. Smacznego :)
niedziela, 18 marca 2012
Ciasteczka dla dzieci
Zawsze mam wiele zakładek zapamiętanych w dziale „do wypróbowania”. Podkatalog „ciasteczka” zawiera najwięcej przepisów ^^ Może chodzi o to, że pieczenie ciasteczek zawsze sprawia mi radość. Uwielbiam takie wypieki:) Ostatnio znalazłam ciekawy przepis na stronie Moje wypieki, w sam raz na to, by wypróbować nowe foremki na ciasteczka, a nawet ciacha. Foremki nie są za małe – ciasta starczyło na cztery, jednak rozmiar nie wpłynął znacznie na długość pieczenia :) Przepis lekko zmodyfikowałam, więc różni się on nieznacznie od oryginału. Ciasteczka wyszły przepyszne! W smaku przypominają babkę, są miękkie i nie za suche. Nadziewałam je powidłami śliwkowymi domowej roboty. Polecam! Na pewno upiekę z tego przepisu babeczki i króliczki na nadchodzące święta!
Składniki: 130 g masła pół szklanki drobnego cukru do wypieków 2 jajka 3/4 szklanki mąki pszennej 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia łyżeczka cukru waniliowego kilka kropel aromatu arakowego 2 - 3 łyżki mleka dodatkowo: odrobina kakao (około 1 łyżeczki) coś do nadziewania
Trzymałam się bardzo wytycznych :) Składniki miały temperaturę pokojową. Do jednej miseczki przesiałam mąkę i proszek do pieczenia. W drugiej misce utarłam mikserem masło, dodałam cukier (zwykły i waniliowy) i ucierałam dalej, na koniec dodałam jajka i aromat arakowy. Wszystko zmiksowałam na puszystą masę. Następnie połączyłam utartą masę z mąką i proszkiem, dodałam też mleko. Wymieszałam wszystko łyżką. Ponieważ chciałam, by ciasteczka miały dwa kolory, trochę ciasta odłożyłam do osobnej miseczki i dodałam do niej łyżeczkę kakao – powstała masa czekoladowa. Dygresja: Myślę jednak, że można zrobić także ciasteczka kawowe dodając suchą kawę sypaną. Dobrą opcją jest też dodanie suchego budyniu (np. truskawkowego) i wyjdzie nam ciasteczko w kolorze czerwonym. Analogicznie jak w tym przepisie. Na pewno wypróbuję jeszcze kiedyś te opcje :) Dobrze! Ale na razie miałam tylko ciasto zwykłe i z dodatkiem kakao. Foremki natłuściłam masłem i posypałam mąką. Następnie wypełniłam niektóre części foremek ciastem czekoladowym, resztę ciastem jasnym. Całość wstawiłam do pieca o temperaturze 190ºC i piekłam około 15 minut. Brzegi już ładnie się zarumieniły a patyczek był suchy. Gdy ostygły, nadziałam każde ciasteczko powidłami śliwkowymi, bo akurat takie miałam (a czekolady było brak). Ponieważ babeczka dostała trochę lukru i posypkę, innym ciasteczkom też się dostało trochę koloru :) Smacznego!
środa, 14 marca 2012
Bento, bento, bento!!! Chwalę się!
W mojej kolekcji pojawiło się nowe bento! Czekałam z pochwaleniem się, ale właśnie wczoraj przyszła do mnie nagroda za udział w konkursie organizowanym przez just my delicious :) Wiem, wiem „samochwała w kącie stała i wciąż tak opowiadała...”, ale co mogę poradzić, że się cieszę? Sama bym z chęcią zrobiła taki konkurs i może kiedyś... kto wie... :) Na razie jednak może objaśnię zdjęcia! Po lewej nagroda: bento w kolorze ecru, na którym narysowałam krowę ;p jedną z postaci przeze mnie kiedyś wymyślonych :) Jak zobaczyłam to bento wiedziałam, że muszę jakiś rysunek na nim popełnić :) Do tego pojemniczki i inne kawaii dodatki... :) Po prawej to, co przede wszystkim chciałam wam pokazać, gdyż moje bento nie były dotychczas aż tak dopracowane, więc z tego jestem dumna. Tym projektem znalazłam się w szczęśliwej, nagrodzonej trójce. Dziewczynka z ryżu do sushi przygotowanego w taki sposób, jak w tym przepisie, włosy z kawałeczków wędzonego łososia, sukienka z żółtego sera, do tego elementy z nori, pomidorek, sałata i gwiazdki z żółtego sera. No i napis na ryżu wycięty z nori. Pysznie było w pracy, ale samo przygotowywanie też dostarczyło dużo radości :) Pozdrawiam wszystkich bentoholików :) |