Blog kulinarny - codzienne i niecodzienne wypróbowane przepisy, moje pasje... i wiele tego, co trzeba lubić. Zapraszam!
Durszlak.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Pasztet

O smakach dzieciństwa prawie każdy może rozprawiać godzinami. Ja pamiętam oranżadę w szklanych butelkach, gumę turbo, śmietankowe lody w dwóch wafelkach, pierogi, zapachy świątecznych potraw i mogłabym tak długo… ale zawsze, albo prawie zawsze, na Wielkanoc moja babcia robiła pasztet z zająca. Ten smak mi utkwił w głowie i tęsknię za nim czasem. Nigdy nie jadłam nic równie pysznego, jeśli chodzi o pasztet. Dzisiejszy przepis to nie ten smak, ale w miarę podobny. Tekstura potrawy też podobna. Mam go dzięki uprzejmości p. Mirki. Na pewno nie raz zagości na naszym stole, choć już kombinuję i czasem zmieniam trochę składniki  :) Smakował wszystkim, którzy mieli okazję spróbować, gdyż właśnie pierwszy raz robiłam go na niedawne święta. Nawet moja roczna córeczka na obiad gorącym (podgrzanym) pasztetem nie pogardziła :) Polecam. Trochę się trzeba narobić, ale efekt jest :)

 

Składniki:

1 kg karkówki

70 dag boczku surowego (jak najmniej tłustego)

30 dag wątróbki drobiowej

4 jaja

1 bułka (namoczona w wodzie i wyciśnięta pożądnie)

włoszczyzna (mniej więcej w ilości: 2-3 duże marchewki, 2 średnie pietruszki, seler, por)

1 średnia cebula (pokrojona w drobną kostkę)

sól, pieprz, majeranek

 

Gotuję wywar, do którego wkładam: karkówkę, boczek, włoszczyznę i dodaję trochę soli (gotuję aż mięso będzie w miarę miękkie –  na oko około dwóch godzin to zajmuje).  Osobno obgotowuję wątróbkę w wodzie (aż przestanie być surowa).

Wyjmuję mięso z wywaru i mielę. Wywar schładzam i zbieram tłuszcz z wierzchu, który też dodaję do zmielonego mięsa (choć ja ostatnio miałam tłusty boczek, więc już tłuszczu z wywaru nie dodawałam i było dobrze).

Na patelnię wkładam trochę tłuszczu (może być ten z wywaru, może być łyżka oleju…) i podsmażam cebulkę. Dodaję mięso, majeranek, sól i pieprz do smaku. Zdejmuję z ognia.

Do zimnego mięsa z cebulą i przyprawami dodaję jaja, bułkę i ewentualnie jeszcze można dodać trochę soli czy pieprzu (jeśli wydaje nam się masa za mało doprawiona). Jeśli masa wydaje wam się zbyt ścisła, można dodać trochę wywaru.

Następnie masę wkładamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia (ja piekłam w dwóch małych formach na keks, ale myślę, że to już nie gra dużej roli) i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 1h -1,5h. Polecam po godzinie sprawdzić patyczkiem. Jeśli boki są już przepieczone, a patyczek suchy, koniec pieczenia :)

Na wywarze możecie zrobić sobie jakąś zupkę na obiad, gdyż już nie będzie potrzebny do pasztetu. Wkładając przed pieczeniem mięso do formy można np. dołożyć do środka suszone śliwki. Smaku pasztetu to zbytnio nie zmieni, ale taka śliwka to fajny dodatek do pasztetu :)

Smacznego!



poniedziałek, 09 stycznia 2012, ziji

Polecane wpisy