|
Blog > Komentarze do wpisu
Na Dzień Czosnku – krewetki!
Dziś Dzień Czosnku! Czosnek to zdrowie i sama przyjemność. Nie wyobrażam sobie nie mieć czosnku w kuchni. U mnie jest obowiązkowo cały rok. Bardzo często go używam. Dziś specjalna potrawa z serii dań, które chcę zrobić, a których się boję. To taka czarna magia. Nikt mnie ich w domu nie uczył, przepisów od groma w Internecie, ale… który wybrać? Który trafi w nasz gust? A więc przyszedł czas na krewetki. Nigdy ich nie robiłam, ale w końcu kiedyś trzeba było. Postawiłam na wypróbowany przepis Romki R. – znawczyni tematu. Nie ma co kombinować samemu, jak się ma takie podpowiedzi, jakie ja miałam. Dużo więc wzięłam sobie do serca ze wskazówek, jakie otrzymałam, i wyszły mi bardzo dobre. Ilość mieliśmy taką "na spróbowanie". W sam raz na kolację, którą zaliczam do udanych :)
Składniki: duże krewetki, obrane z samymi ogonkami (ja miałam taką ilość dla 2 osób na przystawkę) czosnek (wg uznania - np. 2 duże ząbki) masło (ok. 90g) olej sól, pieprz pietruszka
Jeśli mamy krewetki mrożone, tak jak ja miałam, rozmrażamy. Następnie płuczemy i wrzucamy na rozgrzany olej, na patelnię o dużej powietrzni. Dodajemy zmiażdżony 1 ząbek czosnku i na najmniejszym ogniu chwilę smażymy całość raz po raz mieszając. Po chwili, gdy krewetki puszczą już wodę, odcedzamy je (wylewamy wodę z patelni). Dodajemy teraz masło i kolejny wyciśnięty 1 ząbek czosnku. Dodajemy szczyptę pieprzu, trochę większą szczyptę pietruszki i sól. Całość mieszamy jeszcze chwilę prużąc na patelni. Po krewetkach będzie widać, że już się zaczynają za bardzo przypiekać. W tym momencie wyłączamy ogień i zostaje nam tylko zjeść całość ze smakiem. Smacznego :)
Ja podałam z chlebem, choć żałowałam, że nie miałam w domu bagietki – lepiej by pasowała. Przepis bierze udział w akcji „Dzień Czosnku”. poniedziałek, 19 kwietnia 2010, ziji
|
Pozdrawiam;-)